Wersja II

W chwilach wolnych od
integracji
bywam Polką
wycieka wtedy ze mnie
niepotrzebne sernikowe
ciepło
na dzieńdobry
śpiewam niespokojne kołysanki
nie spieszę się
zapominam o ostrości
wyuczonego języka
gdyby tak jeszcze paru
przyjaciół
do których można by
znienacka
na szczęście zdarza się to coraz
rzadziej
proces integracji przebiega
pomyślnie



Prenzlauerbergwinter.

wielopiętrowe szarości
pozbawione białego opatrunku
dziwnie obco powtarzają wyuczony alfabet
każda gloska dźwięczna
zaopatrzona jest dodatkowo
w wykrzyknik
każda bezdźwięczna
wyszeptuje ukrytą
groźbę
nawet jasność betlejemska
nie oswaja znajomej skądinąd
pory miasta

to peberg

nie mogę znaleźć w nim
wlasnego cienia